Życie na wynajem

W Bielsku-Białej powstaje sporo nowych osiedli. To piękne miejsce na mapie Polski, więc nie jest zaskakującym fakt, że deweloperzy chętnie korzystają z jego uroków. Powstają nowe mieszkania, tylko… 


Dla kogo? 


Bo raczej nie dla młodego człowieka, w wieku 20-35, który nie ma protekcji rodziny, przepisanego na siebie mieszkania, czy choćby działki. Mamy, zaraz po Rumunii, najdroższe kredyty hipoteczne. Marże deweloperów są najwyższe w historii i ponad dwa razy wyższe niż średnia europejska. Wyobraźcie sobie sytuację, w której ktoś przychodzi do piekarni, wykupuje wszystkie chleby, a następnie sprzedaje je z 40% marżą. Tak właśnie wygląda rynek mieszkaniowy anno domini 2025. 


Ktoś jednak ten chleb wykupi, bo przecież trzeba jeść. Tak też jest z mieszkaniami. Powstają osiedla, ktoś kupuje w nich mieszkania. Problem jest, że nie za bardzo, kto w nich mieszka. Według danych GUS, pustych mieszkań w Polsce było w ostatnim czasie aż 1,8 miliona. Na taki “luksus”, jak mieszkanie w nowym budownictwie mogą sobie pozwolić klienci, którzy traktują go jako zabezpieczenie kapitału przed inflacją, pomnażanie majątku czy dywersyfikację swojego portfela inwestycji.


Żeby była jasność, nie uważam deweloperów za zło konieczne. Uprzedzając wszelkich liberałów i zarzuty o roszczeniowość, tak - również uważam, że do wszystkiego trzeba dojść własną, ciężką pracą. Tylko jest to niełatwe, gdy reguły “gry” są nierówne. Często ta “ciężka” praca nie starcza na mieszkanie, co widzę wśród moich rówieśników. 


Pozostaje więc wynajem, wszak “niektórym” zależy na tym, aby ludzie nie mieli nic na własność. Mieszkania, to już jest norma. Podobna sytuacja może mieć także miejsce z samochodami. Już dziś coraz więcej ludzi korzysta z leasingu i wynajmu długoterminowego. Kolejne regulacje mogą sprawić, że w przyszłości będzie to, jak w przypadku rynku mieszkaniowego, konieczność.




Brak komentarzy:

INSTAGRAM FEED

@soratemplates