Ten cytat, z serialu “Dorosłość”, trafił we mnie niczym piorun, dobitnie pokazując, na jakie zagrożenia są podatni obecnie nastolatkowe. Jeśli dziecko siedzi zamknięte w swoim pokoju, spędza wiele godzin przed komputerem i telefonem, to nie - nie jest w ten sposób bezpieczne. Wręcz przeciwnie.
“Dojrzewanie” z tym przekazem, poprzez bolesne “katharsis”, podbija serca widzów. I dobrze.
Czy to najlepszy i najbardziej przerażający serial psychologiczny w ostatnich latach? Z dużą dozą prawdopodobieństwa - tak. Istotą produkcji jest fakt, iż skłania ona do refleksji, ale… nie zadaje pytań. Tylko uderza swym przesłaniem między oczy, a z każdym kolejnym odcinkiem potęguje ten efekt, który swój punkt kulminacyjny ma w ostatniej scenie serialu. 13-latek brutalnie morduje swoją rówieśniczkę - to samo w sobie jest “mocne”. Cały “background”, dochodzenie do tego, jakie myśli mu towarzyszyły, jaki wpływ na to miało wychowanie - to już jest bardziej przerażające (?). Trudno w tym miejscu o właściwe słowo, bo właściwie jak dziecko może dopuścić się do zbrodni?
“Dojrzewanie” wciąga, poucza… Niczym surowy nauczyciel rzuca ważne światło na wychowanie dzieci w erze online i wpływ tego na ich zachowania. Jak na dłoni możemy zobaczyć, jakie zagrożenie niesie za sobą toksyczna męskość (13-letni Jamie wolał rysować niż grać w piłkę, ćwiczyć boks, co powodowało wstyd w oczach ojca) i ideologie w sieci.
Fantastyczna fabuła to jedno. W jaki sposób jest jednak “Dojrzewanie” nakręcone to sprawa absolutnie NIE-SA-MO-WI-TA! Każdy, z 4 odcinków, jest nakręcony jednym ujęciem, gdzie ważną rolę odgrywa nawet osoba przechodząca przez pasy. Kunszt tej techniki widać szczególnie w trzecim odcinku, gdzie odbywa się napięta scena pomiędzy 13-latkiem a psychologiem dziecięcym, Briony Ariston. W ruch idzie krzesło, wylana kawa, ubrania, a w międzyczasie Jamie się uspokaja, aby później znów wpaść w furię. I to wszystko nakręcone jest “na raz” - genialne.
Wspomniałem o katharsis. Dojrzewanie skończyłem z poczuciem bezsilności. Bezsilności jaką odczuwali rodzice 13-latka - najbardziej ojciec. Pomimo wszelkich starań, zapewnieniu dziecku miłości, dóbr materialnych, możemy nie mieć na pewne rzeczy wpływu. “Dojrzewanie” skłania do debaty o nastolatkach i ich kruchych osobowościach. Czy ten obraz jest prawdziwy, pełny? Po to jest sztuka, aby o tym dyskutować.
Tak, uważam “Dojrzewanie” za sztukę. W końcu poczułem, że zobaczyłem coś, co jest zrobione nie ku uciesze gawiedzi. Wobec zastosowanej, wspomnianej przeze mnie, techniki kręcenia, czułem się jakbym był z bohaterami w jednym pomieszczeniu.
To było najbardziej intensywne, emocjonalnie doznanie…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz